środa, 19 grudnia 2012

Przykurzone sci-fi: Śmierć trawy, Wyspa śmierci, Planeta zła

Powieści fantastyczne z przed kilku dziesięcioleci wcale nie były grube. Liczył się pomysł, a nie słowotok.
Ostatnio przeczytałam trzy: Śmierć trawy Johna Christophera, Wyspę śmierci Rogera Zelaznego i Planetę zła Roberta Sheckley'a.

Śmierć trawy przypomina mi do pewnego stopnia Dzień tryfidów Johna Wydhama. Tutaj też ludzkość musi zmierzyć się z naciągającą zagładą. W Śmierci traw jest nią powszechny głód. Miasta wyludniają się, ludzie wyruszają w poszukiwaniu żywności. Na drogach robi się tłoczno i bardzo niebezpiecznie. Gdzieś istnieją oazy. Gospodarstwa rolne położone na niedostępnych skrawkach ziemi. Do jednego z takich miejsc zdążają trzy małżeństwa. Po drodze porzucają dawne wzorce moralne. Liczy się tylko życie. Ich własne, oraz ich bliskich. Świat w których nie ma żywności jest światem bezwzględnym. Kiedy czytałam tę powieść nie mogłam się powstrzymać z porównywaniem jej z Dniem Tryfidów, na korzyść tej ostatniej. Tam też ludzkość stanęła przed dużym wyzwaniem, której przyczyną była powszechna ślepota i zagrożenie ze strony zmodyfikowanych roślin, tytułowych tryfidów. Przy całej skali nieszczęścia bohaterowie starają się jednak postępować uczciwie. Znaleźć rozwiązanie, ocalić siebie i swoich bliskich nie krzywdząc przy tym innych. To oczywiście nie jest takie proste. Ich wiara w człowieczeństwo zostanie poddana próbie. Ta powieść dała mi wiele do myślenia. Zastanawiałam się razem z bohaterami nad tym, które rozwiązanie byłoby lepsze, jak pogodzić pewne rzeczy, ile można poświęcić dla wspólnego dobra. Śmierć traw nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia.

Will Barrent  bohater Planety Zła budzi się na pokładzie statku. Nic nie pamięta, zna tylko swój numer. Za chwilę wszystko ma się wyjaśnić. Statek ląduje na planecie więziennej, a Will dowiaduje się, że został skazany za morderstwo. Na planecie nie ma strażników. Więźniowie pilnują się sami, dzięki systemowi kast i przywilejów. Awansować można tylko w jeden sposób - zabijając innego mieszkańca.
Jest jeszcze tajna organizacja, której celem jest wysłanie kogoś na Ziemię, żeby sprawdzić co się tam dzieje. Nikt z mieszkańców planety więziennej tego nie wie, całkowite odzyskanie pamięci nie jest możliwe. Ludzie narkotyzują się, żeby przypomnieć sobie choć skrawki dawnego życia. Nikt jednak nie potrafi złożyć tych fragmentów w logiczny obraz Ziemi. Na temat jak wygląda życie na rodzimej planecie krążą fantastyczne historie. Organizacja w końcu wybiera wysłannika. Specjaliści określają najbardziej prawdopodobny rodzaj  struktury społecznej. To co jednak odkrywa Will różni się bardzo od przewidywań organizacji. Ale tego już zdradzać nie będę.

Została jeszcze Wyspa Śmierci Rogera Zelaznego, o której nie napiszę dużo, bo chyba nie do końca zrozumiałam jaki był zamysł autora. Francis Sandow jest nieśmiertelny, nosi imię bóstwa i dzięki temu ma moc tworzenia. To dopiero znaczy czuć się jak Bóg! Jest samotny, mieszka na odludnej planecie,  żywiąc się resztkami wspomnień. Tak jest do dnia, kiedy dostaje  wiadomość, a w niej zdjęcie kobiety którą kochał. Pojawia się jego stary wróg i Francis  musi podjąć wyzwanie. Zanim podejmie się walki, Francis odwiedza najpierw swojego mistrza, przedstawiciela starej, niezwykle inteligentnej rasy, który wie wszystko o zemście. Sandow dociera na wyspę, na której ma się spotkać ze swoim wrogiem. Po drodze jednak wiele się zmienia i Sandow dochodzi do wnioski, że może walka na śmierć i życie nie zawsze jest konieczna. Może i to co napisałam nie brzmi najgorzej, ale książka nie zainteresowała mnie na tyle, żeby ją na dłużej  zapamiętać. Niczym mnie nie zaskoczyła, niestety.

3 komentarze:

  1. Ach,"Planeta zła" - jedno z doświadczeń, które utkwiło we mnie na bardzo długo. Idea planety, w której "cnotą" jest zbrodnia przemawiała do mnie w mym młodzieńczym wieku:) Nie to, żebym sam chciał wkroczyć na ścieżkę zbrodni. ale pamiętam, że książka podobała mi się strasznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dobry pomysł to jest to :)

      Usuń
  2. "Planetę zła" czytałam, co wcale nie znaczy, że pamiętałam. Ale szybko odświeżyłam sobie i rzeczywiście, powieść ma w sobie coś intrygującego.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...