Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminały. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 stycznia 2013

Śmiertelne napięcie - Alex Kava

To moje pierwsze spotkanie z agentką specjalną FBI Maggie O'Dell. Książka do pochłonięcia w jeden wieczór. Nie ma się co spodziewać nagłych zwrotów akcji, ani szczególnie skomplikowanych portretów psychologicznych postaci. Właściwie to nie za dużo dowiedziałam się z powieści o Maggi, a szkoda. Wiem, że jest singielką po przejściach, która boi się zaangażować w nowy związek - czyli standardowy typ osobowości, dla bohaterki 30 plus. Jak na razie żadnych cech wyróżniających.

Muszę pamiętać o tym, żeby nie czytać notek z tyłu okładki powieści kryminalnych. Często za dużo zdradzają, co jest irytujące. Tym razem też tak było. Może nie były to aż tak istotne szczegóły, ale zawsze wiedziałam już kto zginie, kto ocaleje, bo podali liczbę trupów. Nieładnie.

Nie jestem pewna, że wrócę do serii z Maggie O'Dell. Ta powieść nie była zła, ale rewelacyjna też nie. Zobaczymy co mają do zaoferowania inni detektywi.

wtorek, 27 listopada 2012

Anastazja Kamieńska i Władisław Stasow

Mam takie zaległości w pisaniu postów, że nie ma innej rady, tylko muszę porobić zestawienie ostatnio przeczytanych powieści. Może zacznę od kryminałów rosyjskiej pisarki Aleksandry Marininy. Cyklem zainteresowałam się po przeczytaniu recenzji Agnes. Najpierw wysłuchałam "Kolacji z zabójcą", a potem już poszło: "Czarna lista", "Obraz pośmiertny" wydawnictwa Biblioteka Akustyczna. Potem zostały wydania papierowe: "Śmierć i trochę miłości", a teraz leży przede mną powieść "Męskie sprawy". Nie przejmuję się zupełnie kolejnością wydań  tomów, najwyżej dowiem się czegoś nowego z życia prywatnego Anastazji wcześniej, to nie ma znaczenia. Każda książka opowiada przecież inną historię.
Anastazja Kamieńska, jak sama wielokrotnie podkreśla, nie jest detektywem tylko analitykiem. Najważniejsze pomysły powstają, kiedy siedzi przy swoim policyjnym biurku popijając hektolitry kawy, albo podczas bezsennych nocy. Złośliwi koledzy z pracy śmieją się z niej, że to taki Nero Wolfe w spódnicy. Kamieńska, tak jak i Sherlock Holmes, jest też mistrzynią kamuflażu. Szafy w jej mieszkaniu pełne są strojów na każdą okazję i dla różnych typów osobowości. Anastazja jest bystra, ma doskonałą pamięć i zdolności językowe, poza tym jest niewiarygodnie... leniwa. Doskonali detektywi są irytujący, czyż nie? A tak Kamieńska nie onieśmiela, bo ma wady, jak każdy z nas.
Władisław Stasow, to kolega z pracy Anastazji. Ten emerytowany policjant jest bohaterem "Czarnej listy", której akcja dzieje się w krymskim kurorcie.  Na festiwal filmowy przybywają gwiazdy, dziennikarze i nowobogaccy. Pamiętam jak sama leciałam samolotem na Krym. Na pokład wsiadali Rosjanie, każdy miał zapięty na nadgarstku gruby złoty zegarek i najlepiej jeszcze kilka złotych łańcuchów na szyi. A po za tym upał. Wszechogarniający żar. Ciężko się myśli w takich warunkach, a tu trzeba ruszyć głową, bo giną kolejne osoby. W dodatku miejscowa policja jakoś nie kwapi się do pomocy. Stasow jeszcze nie raz pożałuje, że w ogóle się w to wplątał.
Jeżeli miałabym wybrać, który z tych tytułów podobał mi się najbardziej to byłoby to "Śmierć i trochę miłości" w którym Kamieńska ściga mordercę panien młodych. Podobny motyw był w powieści Jamesa Pattersona "1st to die", tyle, że, jak to u Pattersona, historia była dużo bardziej okrutna. To ja już wolę sposób pisania Aleksandry Marininy.



środa, 13 czerwca 2012

Ojciec chrzestny - Mario Puzo

Ojciec chrzestny, wydany po raz pierwszy w 1969, zapoczątkował modę na powieści o mafii. Naśladowcy Mario Puzo często używali w tytułach swoich książek takich zwrotów jak "ojciec", "rodzina", honor". Co takiego było w Ojcu chrzestnym, że rodzina Corleone stała się tak popularna?

Niektórzy krytycy twierdzą, że tak naprawdę książka zawdzięcza swoją  popularność świetnej adaptacji filmowej z 1972 roku. Nie jest to jednak prawda. Zanim powstał film Coppoli, sprzedano kilka milionów powieści Mario Puzo.

Mario Puzo w swojej powieści bada i opisuje relacje międzyludzkie. Każdy z jego pierwszoplanowych bohaterów posiada  bogatą osobowość. Sonny Corleone wygląda i zachowuje się w taki sposób w jaki ktoś, kto nigdy nie miał do czynienia z Włochami mógłby sobie go wyobrażać polegając jedynie na stereotypach. Sonny jest przystojny i w "gorącej wodzie kąpany", czyli niecierpliwy, popędliwy, chwilami agresywny i nadpobudliwy seksualnie. Michael, to jego przeciwieństwo. Nigdy nie jest spontaniczny, nie ujawnia też swoich uczuć. Fredo, średni syn Dona, ma słaby charakter, łatwo ulega wpływom innych, pozwala nawet na lekceważące traktowanie go przez innych gangsterów. Najciekawsza postacią jest oczywiście sam Don Vito Corleone. To moralista, bezgranicznie oddany swojej rodzinie. Dorobił się dużej fortuny dzięki sile swojego charakteru. Nie wywyższa się jednak, pomaga sąsiadom i wszystkim, którzy proszą go o pomoc, w zamian prosi tylko o przyjaźń. Jednocześnie jest też jednak mordercą, geniuszem zbrodni, który kontroluje życie wszystkich ze swojego otoczenia.

Mario Puzo, dzięki genialnemu prowadzeniu akcji i dialogom sprawia, że zaczynamy postrzegać Dona jako postać niemal anielską. Bo przecież według całej "rodziny", postępowanie Dona jest zawsze moralnie uzasadnione. Jego wrogowie cierpią, ale sami są sobie winni. Rodzina Tattaglias jest zaangażowana w "zły" rodzaj przestępczości: narkotyki, prostytucję, podczas gdy rodzina Corleone zajmuje się "tylko" hazardem, wymuszeniami i utrzymywaniem monopolu na sprzedaż oliwy. Przyjaciele Dona są nam pokazani jako ci lepsi, wrogowie za to są nikczemni. Wszystko określa ich umiejscowienie w uniwersum Don Vita Corleone.

Jeżeli jeszcze ktoś nie czytał tej wspaniałej książki zachęcam i polecam.

Recenzja też na:

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Cozy mystery - co to znaczy?

Do napisania tego posta natchnęła mnie Viv, pisząc o książkach Agathy Christie. Od 1989 nadawana jest specjalna nagroda  imienia  tej słynnej angielskiej pisarki. Nie wszystkie "mystery" mają szansę ją otrzymać, a tylko te pisane podobna metodą.  Na ten typ literatury detektywistycznej mówi się często "cozy mystery". Czym  więc jest cozy mystery?

W cozy mystery nie ma naturalistycznych opisów morderstw ze szczególnym okrucieństwem, ani ostrych scen seksu. Akcja powieści rozgrywa się zwykle w małych miejscowościach, gdzie wiele osób się zna. Detektywi nie ścigają seryjnych morderców, ani psychopatów. Cała historia może być ujęta w sposób humorystyczny. Popełnione przestępstwa dają się racjonalnie wyjaśnić. Morderców często ścigają uzdolnieni amatorzy. Nie muszą być sympatyczni, ale ich moralność zwykle nie podlega dyskusji.

Przykłady amerykańskich powieści, które można określić jako cozy mystery:

Cykl pisarza Rexa Stouta o detektywie Nero Wolfe. Nero rozwiązuje sprawy nie ruszając się ze swojego fotela. Informacje zbiera dla niego jego pomocnik Archie Goodwin. Nero jest wielkim smakoszem i miłośnikiem storczyków. Powieści Rexa Stouta odkryłam w tamtym roku, zachęcona wpisem na tym blogu. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie na jesień w bibliotece powinny pojawić się trzy jego powieści: "Black orchid", "Some buried Caesar" i "And four to go". W 2001 został nakręcony serial o przygodach detektywa. Zdjęcie rozpoczynające post pochodzi właśnie z tego serialu.

Cykl Lilian Jackson Braun o kocich detektywach.
 Detektywami są w tym przypadku dziennikarz James Qwilleran i jego koty syjamskie o wdzięcznych imionach Kao K'o-Kung i Yum-Yum.

Dwie kolejne serie można chyba określić jako kulinarne powieści  detektywistyczne: Goldy Schulz z powieści Diane Mott Davidson zakłada małą firmę kateringową. Wydawać by się mogło, że to taki spokojny zawód,  Goldy ma jednak niezwykłego pecha. Co rusz natrafia na jakieś niewyjaśnione morderstwo. Hannah Swensen jest bohaterka serii Joanne Fluke. Hannah również towarzyszy kot, choć nie posiada on żadnych specjalnych zdolności. Swensen jest właścicielką niewielkiej piekarni The Cookie Jar. Kiedy Hannah nie piecze ciasteczek, ani nie słucha zwierzeń swojej asystentki rozwiązuje kryminalne zagadki.

Tricia Miles z  serii Lorny Barrett Book Town Mystery prowadzi księgarnie Haven’t Got a Clue, w której sprzedaje przed wszystkim powieści kryminalne. Jak widać ma niezłe zaplecze do samodzielnej pracy detektywa amatora. Aha jest jeszcze kot właścicielki - Miss Marple.



Zdjęcie nawiązujące do serii "Cat who..." pochodzi z bloga Simplescarf.

sobota, 2 czerwca 2012

Sherlockista - Graham Moore

To były świetne dwa wieczory z książką. Cappuccino i Sherlockista jako dobry deser. Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio  czytając książkę tak bardzo  chciałam się dowiedzieć co będzie dalej? Jak to się wszystko skończy? Sherlockista jest debiutem młodego, amerykańskiego pisarza Grahama Moore'a. Pan Moore studiował historię religii na Uniwersytecie Columbia. W powieści Sherlockista nie ma jednak nic o religii, jest za to stowarzyszenie miłośników Sherlocka Holmesa. Sherlockiści, uważani za niegroźnych dziwaków,  zajmują się badaniem twórczości i życia  Arthura Conan Doyle'a. Jeden z nich ogłasza nagle, że odkrył dziennik samego doktora Doyle'a - święty Graal holmesofilów. Swoje odkrycie ma zaprezentować na najbliższym zjeździe Chłopców z Baker Street. Niestety zostaje znaleziony martwy w swoim pokoju hotelowym. 

Jednocześnie śledzimy losy samego Arthura Conan Doyle'a tuz po tym jak postanowił "uśmiercić" Sherlocka Holmesa. Rok później nagle wskrzesza swojego bohatera, choć przecież zarzekał się, że nigdy tego nie uczyni. Co wydarzyła się przez ten rok? Czy dziennik odkryje prawdę?

Ja się świetnie bawiłam czytając Sherlockistę. Czytałam gdzieś recenzję rozczarowanej czytelniczki, że mdłe i przewidywalne. Może po "mięsistych" kryminałach skandynawskich  rzeczywiście komuś może się Sherlockista nie podobać, ale ja właśnie lubię takie "eleganckie" powieści detektywistyczne. Szkoda, że nie ma polskiego odpowiednika określenia "cozy mystery", bo to jest dokładnie ten typ książek kryminalny, które lubię.

Zdjęcie autora pochodzi z oficjalnej strony książki.

środa, 7 marca 2012

Za podszeptem diabła


Postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu Sardegny. W marcu trójka e-pik składa się z romansu, powieści młodzieżowej i kryminału. Jestem w trakcie czytania Emmy Jane Austen (25 marca zaczynamy dyskusję tutaj), powieść młodzieżowa to będzie Interworld Neila Gaimana i została jeszcze powieść kryminalna. Viv poleciała mi kilka tytułów. Na pewno skorzystam w późniejszym terminie. Wczoraj najwygodniej było mi przeczytać to, co akurat miałam pod ręką, czyli powieść pani Karin Fossum.



Na okładce książki Za podszeptem diabła dumnie prezentuje się napis: "Norweska królowa kryminału". Uznałam więc, że to będzie całkiem niezły wybór, teraz mam jednak mieszane uczucia. Pani Fossum stara się dokładnie przedstawić portrety psychologiczne głównych postaci dramatu. Nie wszystkie mnie jednak przekonują. Mamy więc kata i jego ofiarę. Już na początku powieści dowiadujemy się kto umiera i kto doprowadził do jego śmierci. Potem pytamy tylko dlaczego? Niby sprawa jest prosta, a jednak nie tak do końca. Jak to w pewnym momencie mówi prowadzący sprawę inspektor policji Konrad Sejer: Andreas musiał wplatać się w coś bardzo, bardzo dziwnego. Jak silne uczucia wywołuje władza nad drugim człowiekiem. Co musi się stać, żeby wyrwać kogoś z marazmu? Co to znaczy, że każdego dnia musimy opierać się podszeptom diabła?

Gdzieś w tle rozgrywają się małe dramaty rodziny Konrada Sejera, który jest bohaterem całego cyklu. Gdybym nie wiedziała, że to jest tylko jeden z tomów opowieści o prowadzonych przez niego sprawach, pewnie zastanawiałabym się po co właściwie autorka wprowadza drugoplanowe postacie, które zupełnie nic nie wnoszą do akcji. W przypadku tej konkretnej sprawy, nawet trudno powiedzieć, że podążamy śladami śledztwa Konrada Sejera. Inspektor Sejer ma problem z dotarciem do informacji, nikt nie chce z nim rozmawiać. Jego działania pozostają gdzieś w tle. Najbardziej przejmujące są wyznania Irmy, kiedy opowiada o sobie, swojej rodzinie, rozterkach i tym co dzieje się w jej głowie za każdym razem, kiedy uchyla drzwiczki do piwnicy. Wszystko zaczęło się w czasach kiedy była jeszcze dzieckiem. Wtedy podjęła decyzję, że będzie "niewidzialna", bo to dawało poczucie bezpieczeństwa.

"owo mieści się w ramach oznaczało przestawać z ludźmi, nie patrząc wilkiem i nie wadząc nikomu, mieć jednocześnie pewien spokój, bo jest się jak wszyscy. Myśli się jak wszyscy. Ja jednak wyobraziłam sobie wąski parów o wysokich ścinach. Tak miało wyglądać moje życie i ogarnął mnie dotkliwy smutek [...] Nie chcąc być sama, postanowiłam być jak oni i przestrzegać wszystkich zasad. Dlatego tak dobrze pamiętam te chwilę. Tam, w kuchni, w zielonkawym świetle, mając sześc lat, straciłam wolność".

"Moja twarz na niebieskawym szkle. Jakim potwornym, złym człowiekiem się stajesz, gdy działasz za podszeptem diabła".


Pani Fossum najwyraźniej uznała, że tym razem jej czytelnicy zamiast wcielić się w rolę detektywa, powinni poczuć się jak policyjny psycholog. Mnie mimo wszystko czegoś w tej powieści brakuje. Nie do końca przekonuje mnie wyjaśnienie postępowania Irmy, Andreasa, Zigga. Następnym razem posłużę się jednak listą Viv.

Za podszeptem diabła / Karin Fossum
Znak, 2009
s.226

wtorek, 14 lutego 2012

Seven up - Stephanie Plum znów w akcji

To już siódmy tom przygód Stephanie Plum. Nasza bohaterka znów wyrusza w pogoń za przestępcami. Robi to z typowym dla siebie, wdziękiem i brawurą. Tym razem dowiemy się czym grozi wycieczka do baru, gdzie atrakcją są zapasy kobiet w błocie i dlaczego babcia Mazur nie nadaje się na zakładniczkę. W całą sprawę zaplatane będzie też czyjeś serce i dwóch superbohaterów, a właściwe Mooner i Dougie, którym wydaje się, że są superbohaterami.

"So what do you think of the suit?" Mooner asked me when Benny and Ziggy left". Dougie and me found a whole box of them. I think they're like for swimmers or runners or something. Dougie and me don't know any swimmers who could use them, but we thought we could turn them into Super Suits. See, you can wear them like underwear and then when you need to be a superhero you just take your clothes off".

Samochód Stephanie, jak to zwykle bywa, ulega na początku powieści wypadkowi. Niestety tym razem Buick 53 jest już zajęty, bowiem niespodziewanie do domu przyjeżdza Valerie, siostra Stephanie. Na szczęście Lula przypomina sobie, że gdzieś w garażu w stosie rupieci miała jakiś motocykl. Jakiś motocykl okazuje się być Harleyem-Davidsonem FXDL Dyna Low Rider.
żródło
Oczywiście Staphanie Plum zawsze może liczyć na pomóc przyjaciół takich jak Lula, czy ostatecznie na działanie "złego oka" przyszłej teściowej. Jest jeszcze Ranger. On również ofiaruje się z pomocą, tyle, że chce czegoś w zamian, a Stephanie nie jest pewna, czy jest gotowa mu to dać.

Tutaj pisałam o pierwszych częściach przygód Stephanie Plum.

Fragment recenzji na

wtorek, 21 czerwca 2011

61 godzin - czyli o tym co Jack Bauer załatwiłby w 24 godz.

Zachęcona pozytywnymi opiniami czytelników, co do książek Lee Childa, postanowiłam sięgnąć po jeden z tomów przygód Jacka Reachera 61 Hours. Możliwe, że wybrałam zły tytuł...

Małe amerykańskie miasteczko w Południowej Dakocie zostaje odcięte od świata przez obfite opady śniegu. Brzmi jak początek horroru, prawda? Nic z tych rzeczy. W mieście znajduje się nowo otwarte więzienie, za miastem tajemniczy kompleks budowlany z czasów zimnej wojny. Jack Reacher trafia do miasteczka zupełnie przypadkowo i od razu angażuje się w kłopoty tamtejszej policji. Jedna z mieszkanek miasteczka, Jane Salter, ma być świadkiem w bardzo ważnej sprawie przeciwko mafii narkotykowej. Do jej ochrony zostaje oddelegowany oddział policji, Jack zgłasza swoją kandydaturę. Tymczasem, Plato - super przestępca - wyznacza zabójce, który ma usunąć niepotrzebnych świadków, w tym panią Salter. Sam też szykuje się do drogi. Zegar bije...

Tyle w skrócie, teraz moje własne odczucia przy czytaniu tej książki. Akcja wlecze się niemiłosiernie. Poznajemy miłą staruszkę, małomiasteczkowego policjanta, zalotną pracownicę służb specjalnych i brutalnego mafioza. Żadna z tych postaci nie przykuła mojej uwagi. Jednocześnie z czytaniem tekstu książki, słuchałam wersji powieści na audiobooku. Powieść czytał Dick Hill. Modulował głos, za każdym razem, kiedy w dialogu mówiła kobieta: Jane albo Susan. Brzmiało to tak jakby panie miały zaraz usnąć, zemdleć, albo też ukołysać do snu czytelnika. Pan Dick Hill chciał zapewne dobrze, ale wyszło irytująco. W dodatku, kiedy w książce pada drugi trup - ja już wiem, kto jest zabójcą - trochę kiepsko. Najciekawsze fragmenty 61 Hours dotyczyły zimnej wojny i pomysłów amerykańskich wojskowych i naukowców dotyczące obrony ludności cywilnej przed skutkami ataku jądrowego. Nie będę podawać jakie, może jednak ktoś przeczyta 61 Hours. Jeżeli zaczynacie, tak jak ja, swoja przygodę z książkami tego autora, to może lepiej wybierzcie na początek inny tytuł.

środa, 12 maja 2010

Raz, dwa, trzy, Stephanie Plum wkracza do akcji!



Stephanie Plum - bounty hunter, bez problemu odnajduje osoby, które wymigują się od rozprawy sądowej. W ten sposób zarabia na życie. Co ciekawsze, nie potrzebuje do tego czarnej magii, nie ma wpływowych przyjaciół, nie przechodziła trudnego szkolenia w niedostępnych górach, nawet nie jest szczególną pięknością. Stephenie Pum jeździ starym policyjnym wozem z demobilu, broń nosi tylko na pokaz. Tymczasem, osoby, które nie chcą stawić się przed sądem, to niekoniecznie mili chłopcy. Zboczeńcy, mafia, domowi tyrani, złodziej trumien. Z drugiej strony, kiedy trzeba gonić za mężczyzną przebranym za ogromnego kurczaka, to też nie wygląda to najlepiej. Gorzej, jeżeli "cel" wprowadza się nagle do mieszkania Stephanie, zarzekając się, że nie wyjdzie dopóki nie dokończy pewnej ważnej sprawy. W dodatku wypija całą kawę.

Stephanie nie ma szczęścia do nowych samochodów. Zostają ukradzione, wybuchają, ktoś podkłada bombę i na koniec zwykle Plum wraca do starego, dobrego Crown Victoria, który podarował jej ojciec. Matka Stephanie nie rozumie wyboru zawodu córki. Co gorsza, Stephanie jest kilka lat po rozwodzie i nadal nikogo nie ma. Nie wygląda to dobrze w małym miasteczku, matka postanawia więc wziąć sprawy w swoje ręce i zaprasza do domu na obiadki, potencjalnych kandydatów. Najbarwniejszą postacią jest babcia Mazur. Babcia nosi męską bieliznę (jest przecież ciepła), farbuje włosy na kolorowo i namiętnie gra w bingo. Ku zdumieniu Stephanie, nie narzeka też na brak adoratorów. Poza tym uwielbia udzielać się towarzysko, a jej ulubionymi imprezami są...pogrzeby.

Stephanie, po przykrych doświadczenia z poprzedniego małżeństwa, stara się nie angażować emocjonalnie. Jest to jednak bardzo trudne przy takich mężczyznach jak Joe Morelli i Ranger. Joe - policjant i pierwszy partner Stephanie, atrakcyjny, inteligentny i w dodatku wspaniały kochanek. Tylko czy takiemu mężczyźnie można ufać? Ranger wyszkolił Stephanie i jest świetny w swoim fachu. Zawsze ubiera się na czarno, jeździ tylko najdroższymi samochodami (oczywiście w kolorze czarnym). Wszyscy zastanawiają się skąd ma tyle pieniędzy. Samą Stephanie trzyma na dystans. To bardzo tajemniczy gość. Czy dodałam, że jest przystojny jak "młody bóg"? Zaiste, trudny wybór stoi przed Stephanie.

Janet Evanovich, autorka przygód Stephanie, napisała do tej pory 16 tomów z głównej serii i jeszcze 6 dodatkowych dotyczących historii pomiędzy kolejnymi tomami. Polecam ten cykl przede wszystkim dlatego, że jest naprawdę zabawny. To dobre, lekkie książki na wieczór albo na plażę. W Polsce ukazało się tylko siedem pierwszych części. Kiedyś natrafiłam na jedną z nich w bibliotece i przyznam się szczerze, że porzuciłam książkę po kilkunastu stronach. Nie wiem, czy to wina tłumaczenia, a może byłam zbyt niecierpliwa i nie dałam tamtej książce szansy. W każdym razie, polecałabym jednak oryginał.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...