poniedziałek, 15 marca 2010

Księga nowego słońca czyli poddaj się czytelniku, nie masz ze mną żadnych szans



Kiedy skończyłam ostatni tom The Book of the New Sun Gene Wolfe, mój mąż oświadczył, że jestem jedyną znaną mu osobą, która przeczytała wszystkie 5 części i jeszcze twierdzi, że jej się podoba. Czytelnicy, którym polecam ten cykl zwykle utykają gdzieś w połowie trzeciego tomu. Gene Wolfe dostał za pierwszy tom nagrodę Nebula Award, nagrodę dla najlepszej powieść fantasy. Ta powieść nie jest nudna, ani rozwlekła i na pewno nie można o niej powiedzieć, że jest wtórna. W czym tkwi więc problem?

Kiedy przeczytaliśmy ileś tam powieść fantasy, czy chcemy tego czy nie, w naszej pamięci układają się gotowe schematy. Kiedy zatem bohater cyklu the New Sun zdobywa cenny artefakt, myślimy sobie: "Aha! Na pewno ten przedmiot pomoże mu w decydującej walce". "A to ciekawe" - powiedziałby Gene Wolfe. Na naszych oczach Kopciuszek zamienia się w piękną księżniczkę. "Na pewno rozkocha w sobie kogoś ważnego, może wybuchnie przez to wojna" - zakładamy z góry. "Zdumiewające" - powiedziałby autor," że też na to nie wpadałem". Przez kilka rozdziałów Severian zbliża się do bitwy, mija rannych, dezerterów, docierają do niego strzępki relacji. Czego się spodziewamy? Oczywiście barwnych opisów bitwy, szarży jazdy i pojedynków. "Ale ty jesteś naiwny mój drogi czytelniku" - rzekłby Gene Wolfe. Albo się poddamy i damy "poprowadzić się za rączkę" w ten niezwykły świat fantazji, albo mocno poirytowani odłożymy książkę.

Skąd te nerwy? Bo niczego nie da się przewidzieć w książkach Gene Wolfe. Nie mamy żadnej "władzy" nad tą powieścią. Możemy zapomnieć o radosnym "a teraz pewnie zdarzy się to i to". Nic z tego. Na początku powieść mamy w zasadzie podane jej zakończenie i absolutnie niczego to nie zmienia. Brniemy coraz głębiej w historię, a po każdym tomie mamy w dłoni coraz większy plik luźnych wątków. Tego świata wyobraźni nie da się ogarnąć, nie da się przewidzieć. I to jest właśnie fascynujące. Trzeba też uważać na szczegóły. Nawet najdrobniejsze wydarzenie z pierwszych tomów, może okazać się później wyjątkowo istotne lub okazuje się posiadać zupełnie inne znaczenie niż się wydawało na początku.

Ważna informacja dla tych, którzy podejmą się trudu/przyjemności przeczytania tej powieści. Ta historia ma zakończenie i wszystko się wyjaśnia. W trakcie lektury często w to wątpiłam, ale to prawda. Trzeba też pamiętać o tym, że w tle zawsze towarzyszył nam będzie chichot Gene Wolfe.

1 komentarz:

  1. Lubię takie gierki;) Fantasy to niestety nie mój gatunek;(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...