piątek, 28 czerwca 2013

Świat czarownic - Andre Norton

Kupiłam, bo i grzechem byłoby nie nabyć książki za dziesięć złotych, tym bardziej, że to ponoć klasyk. Andre Norton to tak naprawdę Alice Norton. Ponoć inna amerykańska pisarka Ursula Le Guin długo jej miała za złe ten literacki pseudonim. Bo jak to tak? Ona walczyła dzielnie z opinią, że kobiety nie piszą dobrej fantastyki, a Alice poszła na łatwiznę. Trzeba pamiętać, że mówimy o latach sześćdziesiątych. 

Świat czarownic, to pierwszy tom dłuższego cyklu Estcarp. Bohater powieści Simon niespodziewanie przenosi się do innej rzeczywistości. Skoro to fantastyka, to ten drugi świat jest pełen magi. Żyje na nim kilka ras ludzi różniących się wyglądem i umiejętnościami. Simon staje się obywatelem Estcarpu, tytułowego świata czarownic. Jego umiejętności byłego żołnierza  nie idą na marne, bowiem nadciąga zło, klasycznie zresztą z północy. Mieszkańcy Estcarpu muszą przygotować się do wojny.

Powieść na dwa wieczory, wartka akcja, ciekawie skonstruowany świat (dobrze, że jest mapka). Wątek miłosny dość oczywisty. Jak dla mnie wybrance serca Simona trochę brak osobowości. Tego skąd pochodzą przybysze z północy można w zasadzie łatwo się domyślić. Chociaż może się zdziwię, nie wiem. Przecież to dopiero pierwszy tom. Wolałabym mniej magi, a więcej polityki, ale to pewnie wpływ "Gry o tron".  Świat stworzony przez panią Norton ma potencjał, mam nadzieję, że dalej będzie tylko lepiej.

środa, 5 czerwca 2013

Wszystko dla pań - Emil Zola

Warto wracać do klasyki. Przynajmniej raz do roku, najczęściej w porze jesienno zimowej mam nabieram ochoty na dziewiętnastowieczną powieść realistyczną. Zwykle był to Balzac, teraz postanowiłam spróbować z Zolą i to był znakomity wybór!

Naprawdę lubię te szczegółowe opisy pomieszczeń, ulic czy garderoby. Z lektury Ojca Goriot, pierwszej tego typu powieści, którą przeczytałam,  zapamiętałam najlepiej opis pokoju śniadaniowego w pensjonacie, w którym zatrzymał się Rastignac, a dokładnie porcelanowej zastawy śniadaniowej, z której jedna filiżanka miała uszczerbiony brzeg. To ciekawe, bo zwykle zupełnie nie mam pamięci do szczegółów. Ale wracając do powieści. Tutaj mogłam nacieszyć się  do woli opisami wystaw, stoisk, w końcu  damskiej toalety. W końcu to opowieść o narodzinach wielkich magazynów handlowych i śmierci drobnych handlarzy. "Wszystko dla pań" to nazwa magazynu założonego przez bezwzględnego i jednocześnie genialnego młodego wdowca Oktawiusza Mouret.

Oktawiusz zainwestował w sklep majątek swojej zmarłej żony (podobna historia jak w "Lalce" Prusa). I podobnie jak Stasiu Wokulski okazał się być genialnym przedsiębiorcą. Dla jednych jego sklep Wszystko dla pań był szansą na przeżycie, dawał bowiem zatrudnienie setkom osób, dla drobnych sklepikarzy jednak stał się przekleństwem. Zrujnował bowiem okoliczne sklepy z damską odzieżą. Zola zadał sobie wiele trudu, żeby opisać jak to wszystko funkcjonowało. W jaki sposób Mouret manipulował klientami i personelem własnego sklepu. Jak budował potęgę. Jest oczywiście i wątek miłosny - jak z bajki o Kopciuszku. W sklepie podejmuje pracę uboga sierota Denise. Co dalej łatwo się domyśleć. 

Dlaczego warto przeczytać? Świetne opisy charakterów różnych postaci. W powieści mamy i zakuhopoliczki, surowe gospodynie domowe, cyniczne damy i drobnych cwaniaczków.  Dodatkowo, jak ktoś lubi bajki o ubogich niewiastach o złotym sercu i bogatych draniach, to powieść Wszystko dla pań jest jak znalazł. Ja przy czytaniu bardzo dobrze odpoczęłam.

wtorek, 4 czerwca 2013

Spryciarz z Londynu i Długa Ziemia - Terry Pratchett

Dzień dobry po dłuższej przerwie. Jest teraz ze mną przyczyna mojej nieobecności,  czyli moja kochana trzymiesięczna córeczka. Będę pewnie teraz rzadziej, choć oczywiście będę się starała tu zaglądać.

Zastanawiałam się przez jakiś czas, czy warto czytać powieści spoza Świata
Dysku. Próbowałam wcześniej z kilkoma tytułami wydanymi przez Rebis i nie byłam szczególnie zachwycona. Przeczytałam jednak pozytywne recenzje w "Nowej Fantastyce" i postanowiłam jednak dać szanse i
Długiej Ziemi i Spryciarzowi. Porównanie wyszło na  korzyść tego pierwszego tytułu.

Spryciarz z Londynu to powieść przygodowa, której akcja dzieje się w dziewiętnastowiecznym Londynie. Terry Pratchett napisał w posłowiu, że chciał pokazać Londyn z czasów, kiedy był on bardziej niebezpieczny niż Nowy Jork. Gangi nowojorskie to było ponoć nic w zderzeniu z tymi z londyńskich zaułków. Dodger, bohater powieści żyje z tego, co znajdzie w kanałach miasta. Nie narzeka na swój los. Jest sprytny, bardzo utalentowany, ale i miłosierny. Zdarza mu się pomóc nieznajomym w potrzebie, co przysparza mu sławy i przyjaciół. Ratuje też damę w potrzebie, piękną Symplicję, a potem jego życie nabiera tempa. Nie powiem całkiem przyjemna lektura, nawet kilka razy się uśmiałam. Mimo tego czegoś mi brakuje.

Długa Ziemia należy do opowieści, które rozbudzają wyobraźnię. Znaleźliśmy się w rzeczywistości w której istnieje nieskończenie dużo równoległych Ziem, w dodatku niezamieszkałych przez ludzi. Każdy kto posiada kroker, proste urządzenie z ziemniakiem w środku, może ruszyć na jego podbój. Jeżeli jesteś fanem dinozaurów, proszę bardzo, mamy świat dla ciebie. Jesteś samotnikiem? Nie ma sprawy, musisz tylko "odejść" bardzo, bardzo daleko. Niektórzy mają ułatwione zadanie i nie potrzebują do przekraczania nawet krokera, to naturalnie kroczący. Jednym z nich jest Joshua i to z nim przemierzamy kolejne światy w poszukiwaniu... no cóż odpowiedzi. Tymczasem rodzi się coraz więcej pytań. I tak jest ciekawie ;)


czwartek, 7 lutego 2013

Cosmopolis - Don DeLillo

"- Twój genius i twój animus zawsze były złączone - rzekła. - Twój umysł rozkwita na glebie wrogości wobec innych ludzi. Tak samo twoje ciało, jak mi się wydaje. Zła krew daje długie życie".

Powieści postmodernistyczne to dla mnie ciężki orzech do zgryzienia. Znowu czuje się kompletnie zagubiona. Zastanawiam się też, w jaki sposób twórcy dali radę zrobić z tego film, a przecież tak się stało. Tym bardziej, że film nie jest w stanie oddać tego co najbardziej podobało mi się w Cosmopolis, czyli samego języka.

"Wyszukiwał wiersze składające się z czterech, pięciu, sześciu linijek. Analizował treść, wnikając myślą w najmniejszą aluzję, a jego uczucia zdawały się krążyć w białej przestrzeni dokoła liter. Były znaki na stronie, ale była też sama strona. Biel była istotna dla duszy wiersza". 

 Akcja powieści rozgrywa się głównie we wnętrzu limuzyny. Przewijają się przez nią ludzie, za oknem tłumy witają prezydenta, żegnają gwiazdę rapu, podkładają bomby i dokonują aktów zniszczenia. Limuzyna wolno porusza się w korku. Przestrzeń limuzyny jest pełna ekranów, zbierających informację z całego świata. Świat płynnej rzeczywistości i cyberkapitalizmu (pojęcia wzięte z samej powieści).  Limuzyna Erica, niezwykle uporządkowanego młodego multimiliardera sunie przez chaos otaczającego go świata. Dla niego wszystko ma sens przeliczalny na szeregi cyfr i geometryczne wzory.  Przypadkowość pewnych zdarzeń zaburza zaburza bezpieczny świat Eryka.

Książka wydana przez Noir Sur Blanc zawiera posłowie Jerzego Jarniewicza. Po przeczytaniu jej zorientowałam się, że trafnie odczytałam niektóre  z przyczyn zachowania Eryka, jednak nie czuje się w pełni usatysfakcjonowana. Chyba wszystkiego tutaj nie zrozumiałam. Ciężka sprawa z tym postmodernizmem.

wtorek, 5 lutego 2013

Pełnia życia panny Brodie - Muriel Spark


"Sandy zaczęła niejasno przeczuwać posunięcia panny Brodie, która pasowała siebie na męczennice w sposób tak szczególny, ze znacznie bardziej egzotyczną pasją samobójczą, niż gdyby zaczęła po prostu pić jak inne stare panny, którym obrzydło już staropanieństwo".

"Nie należy uważać, że panna Brodie w tym okresie swojej pełni stanowiła zjawisko wyjątkowe albo że (są to rzeczy względne) była w jakiś sposób nienormalna. [...] Istniały całe zastępy podobnych do niej w latach trzydziestych - kobiet po trzydziestce, skazanych przez wojnę na staropanieństwo, które urozmaicały sobie  odkrywczymi podróżami w dziedziny nowych idei i ożywioną działalnością artystyczną, społeczną, pedagogiczną czy religijną".

Panna Brodie, nauczycielka klas podstawowych w prywatnej szkole starannie dobrała sobie grupę swoich pupilek. Zawsze uważała siebie za osobę wyjątkową. Wysoko nosiła głowę i patrzyła z góry na inne koleżanki nauczycielki. Postanowiła, że sama wychowa swoje przyszłe powiernice. Przekonana o słuszności swoich poglądów, próbowała je skutecznie wszczepić w umysły swoich podopiecznych. Historie z jej  życia i własne doświadczenia uważała za równie ważne w edukacji młodych kobiet jak istotne fakty z historii Szkocji. Myślę, że bardzo ważny jest fragment w którym panna Brodie mówi, że "bezpieczeństwo nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest Dobro, Prawda i Piękno". Jej wychowanice miały być przebojowe i odważne, a przy tym uduchowione. Jeżeli przez odrzucenie bezpieczeństwa, panna Brodie rozumiała odwagę samodzielnego stanowienia o swoim życiu (a nie zdawanie się na opinie innych), byłoby to nowatorskie podejście do kształcenia. Jednak sama  próbuje  wpłynąć na decyzje życiowe swoich uczennic, a przez to jej poglądy tracą na wiarygodności. Panna Brodie posuwa się w końcu do manipulacji. Jej pupilki jednak dojrzewają i nie są już tak podatne na wpływy, nawet kobiety o tak silnej osobowości. W końcu jedna dopuszcza się "zdrady".  Czy  można to nazwać  zdradą, czy przejawem dojrzałości?

W cytacie, który umieściłam na początku, jedna z jej uczennic Sandy nazywa swoją nauczycielkę męczennicą. Jest to ten rodzaj męczeństwa, który był jak najbardziej do uniknięcia, wybrany z pełną tego świadomością. Panna Brodie tworzy własną legendę. Nikt nie ma prawa pomyśleć, że jest zwyczajną osobą. O nie, ona jest muzą artystów, wyrocznią dla dojrzewających kobiet, z romantyczną przeszłością i odważnymi poglądami. Dlaczego męczennica? Panna Brodie wielokrotnie podkreśla swoje poświęcenie na rzecz kształcenia młodych kobiet. Jej posłannictwo jest ważniejsze, niż życie prywatne, ważniejsze niż możliwość ułożenia sobie życia. Patrzcie jak ja się poświęcam dla waszego szczęścia - mówi do swoich dziewczyn. To też przecież jest rodzaj manipulacji. Dałam wam tyle, zdaje się mówić panna Brodie, jesteście więc mi coś winne.  Jaka jest  panna Brodie? Niezwykła, pociągająca femme fatale, sprytna manipulatorka czy może trochę śmieszna kobieta w średnim wieku z pretensjami do życia? Na pewno udało jej się jedno. Na długo pozostała w pamięci swoich uczennic.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...