czwartek, 15 grudnia 2011

Hagar – straszliwy wiking

W Stanach Zjednoczonych ukazało się zbiorcze wydanie przygód straszliwego wikinga Hagara. Hagar jest nieustraszony, w czasie bitew odznacza się dużą odwagą i pomysłowością, jednak w domu... o tam rządzi Helga.
Pierwszy pasek komiksowy o Hagarze, autorstwa Dika Browne ukazał się w 1973 r. W Polsce drukowała go przez jakiś czas Gazeta Wyborcza. Podobno Dik Browne stworzył postać Hagara w czasie, kiedy miał złamaną nogę. W dniu, kiedy zdjęto mu gips usiadł i w swoim studiu w Connecticut i po kilku godzinach Hagar był gotowy. Imię dostał dzięki najmłodszemu synowi. Dick obudzony kiedyś z drzemki przez swoich 3 synów, krzyknął rozgniewany „Cisza!” Jego najmłodszy syn, wystraszony wybiegł na korytarz z głośnym krzykiem „Run, run, here comes Hagar the Horrible!”
Hagar zaskarbił sobie sympatię czytelników komiksów na całym świecie. Do tej pory został przetłumaczony na 13 języków i ukazał się w 58 krajach.
Mam tylko wielką nadzieję, że wydanie zbiorcze jego przygód ukaże się też u nas.

Ponieważ niedługo święta Hagar i jego rodzina składają Wam świąteczne życzenia

wtorek, 13 grudnia 2011

Manual of detection - detektyw w przemoczonych butach

„Manual of detection” zdobył Hammett Prize w 2009 roku. Jest to nagroda przyznawana dla najlepszej powieści detektywistycznej. Trzeba przyznać, że jest to opowieść nietypowa jak na ten gatunek. Chociażby i dlatego, że przeplatają się w niej dwie rzeczywistości: ten realny i świat snu ; czasami trudno je od siebie odróżnić. Nie należy się spodziewać po tej książce wartkiej akcji, to raczej przechodzenie z jednego obrazu do drugiego jak we śnie. Bohater powieści Charles Unwin zostaje nagle awansowany i dostaje biuro na wyższym niż dotychczas piętrze w wieżowcu Agencji detektywistycznej. To rozróżnienie pięter jest bardzo ważne. W środku biurowiec przypomina labirynt. Każdy pracownik jest przypisany do danego pietra i wie mało, albo nawet i nic o tym co się dzieje na innych.

Przyznam, ze bardzo lubię czytać opisy biurowca Agencji. Te tajne przejścia i niezwykłe rozwiązania logistyczne. Na przykład w jednym z działów kierowniczka archiwum spraw rozwiązanych nigdy nie widuje swoich podwładnych. Rozpoznaje ich tylko po kaszlu i innych odgłosach. Sama przechadza się między rzędami skrzynek katalogowych, które znikają w pomieszczeniach małych biur, znajdujących się z drugiej strony ściany. Do niektórych sal można wejść tylko po drabinie. Inne mają ukryte przejścia. Windziarz pilnuje, żeby nikt nie zabłąkał się na nie swoim piętrze.

Charles, prosty urzędnik z 14 piętra, zostaje detektywem piętra 29. A potem zaczyna rozwiązywać sprawę zniknięcia swojego poprzednika w której więcej jest pytań niż odpowiedzi. Czasami nawet trudno określić kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Akcja dzieje się w świecie przypominającym trochę Anglię z przełomu wieku XIX i XX wieku – stroje, używane sprzęty, środki komunikacji.

Wszystkim, którzy szukają w powieściach tej niezwykłej aury tajemniczości polecam Manual of detection” z czystym sumieniem.
Recenzja została umieszczona także tutaj:
i tutaj
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...