środa, 9 lutego 2011

Ach, te tajne stowarzyszenia!


Amy Haskel jest studentką pierwszego roku elitarnego uniwersytetu. Na terenie uczelni działa kilka tajnych stowarzyszeń. Marzeniem każdego studenta jest dostanie się do jednego z nich. Amy oczywiście też liczy na zaproszenie, nawet domyśla się jakie towarzystwo może chcieć mieć ją u siebie. Będzie to Quill & Ink, klub przyszłych dziennikarzy, redaktorów i pisarzy. Czeka ją jednak wielka niespodzianka... Do jej rąk trafia list od Rose & Grave, najstarszego sekretnego stowarzyszenia. Dlaczego wybrali właśnie ją? Jej rodzice nie są sławni, bogaci ani ustosunkowani. Wszystko jest takie tajemnicze. W dodatku, za kilka tygodni końcowe egzaminy, a tu do rozwiązania czeka tyle zagadek. Nie mówiąc już o tym, że w pobliżu pojawiło się trzech przystojnych chłopców. Jeżeli jednak coś pójdzie nie tak, pewni ludzie postarają się, żeby życie Amy stało się nie do zniesienia.
Zapraszam do lektury!

środa, 20 października 2010

Śmieciowa twierdza


Ostatnio w pracy przeglądałam najnowszą powieść E. L. Doctorowa Homer nad Langley. Jest to powieść biograficzna opowiadająca o dwóch ekcentrykach zamieszkujących Brookliński Harlem na początku ubiegłego wieku. Bracia Homer and Langley Collyer posiadali duży dom, który całkowicie wypełnili przeróżnymi rzeczami. Trudno powiedzieć z czego się otrzymywali. Obydwaj byli wykształceni, Homer był prawnikiem a Langley inżynierem. Niestety ten pierwszy stracił wzrok, a jego brat nigdy nie pracował zawodowo poświęcając się bez reszty muzyce. Pierwszy raz informacje o braciach pojawiły się w gazetach, kiedy z wizytą do domu Colleyów wybrali się urzędnicy bankowi w celu ściągnięcia zaciągniętego długu. Kiedy otworzyli drzwi wejściowe, omal nie zderzyli się, ze ścianą śmieci i makulatury.

Po Harlemie zaczęły krążyć opowieści o domniemanym bogactwie braci. Dzieci rzucały w okna kamieniami, złodzieje próbowali dostać się do środka, jednak dom okazał się prawdziwą twierdzą opartą na stosach śmieci. Langley, korzystając ze swojej wiedzy technicznej zbudował w obrębie domu prawdziwy labirynt. Użył w tym celu niesamowitej ilości gazet, puszek, kartonów, starych walizek i całej masy innych rzeczy. Dodatkowo zamontował pułapki, które miały zawalić się na głowę nieproszonego gościa. Pułapki okazały się skuteczne, Langley zginął przysypany własnym jedna z nich.

21 marca 1947r. policja otrzymała anonimowy telefon o śmierci braci. Policja postanowiła wkroczyć do domu. Okazało się, że nie jest to wcale takie proste. Drzwi nie udało się sforsować. Funkcjonariusze weszli w końcu przez okno na pierwszym piętrze. Niestety drogę na drugie piętro zagradzała barykada z gazet i mebli. Wszędzie krążyły szczury. Ostatecznie na drugie piętro trzeba było dostać się z dachu. Tam znaleziono pierwsze ciało. Homer Collyer zmarł na swoim ulubionym fotelu z głodu i wycieńczenia. Dalej nie wiadomo było jednak, gdzie znajduje ciało jego brata. Poszukiwania trwały ponad dwa tygodnie. W tym czasie z domu usunięto ponad 130 ton śmieci. Były tam zardzewiałe rowery, organy, 14 pianin, klawikordy, flagi, parasolki, wózki dziecięce, kolekcja broni i książek, resztki żywności, a nawet ludzkie organy w słojach z formaliną. Na ulicach gromadziły się tłumy ciekawskich, jednak mało kto wytrzymywał długo, smród był nie do zniesienia. W końcu okazało się, że ciało Langleya leżało niedaleko od ciała zmarłego brata, było jednak przysypane stosami gazet. Poszukiwania w domu Collyerów było regionalną sensacją. Ukazało się wiele artykułów na ten temat w prasie, a sami bracia zostali okrzykniecie największymi ekscentrykami tamtych czasów.

E.L.Doctorowa nie interesuje jednak zamieszanie związane ze śmiercią obu braci, ale to kim byli i jak żyli. Stara się nakreślić ich w miarę wiarygodny portret psychologiczny, sprawić, żebyśmy zrozumieli co działo się w ich głowach, a może nawet poczuli sympatie to tych dwóch dziwaków. Na dzień dzisiejszy nie ma jeszcze polskiego przekładu tej książki, dlatego jeżeli ktoś chciałaby poznać całosć tej opowieści to zapraszam do naszej biblioteki.

środa, 12 maja 2010

Raz, dwa, trzy, Stephanie Plum wkracza do akcji!



Stephanie Plum - bounty hunter, bez problemu odnajduje osoby, które wymigują się od rozprawy sądowej. W ten sposób zarabia na życie. Co ciekawsze, nie potrzebuje do tego czarnej magii, nie ma wpływowych przyjaciół, nie przechodziła trudnego szkolenia w niedostępnych górach, nawet nie jest szczególną pięknością. Stephenie Pum jeździ starym policyjnym wozem z demobilu, broń nosi tylko na pokaz. Tymczasem, osoby, które nie chcą stawić się przed sądem, to niekoniecznie mili chłopcy. Zboczeńcy, mafia, domowi tyrani, złodziej trumien. Z drugiej strony, kiedy trzeba gonić za mężczyzną przebranym za ogromnego kurczaka, to też nie wygląda to najlepiej. Gorzej, jeżeli "cel" wprowadza się nagle do mieszkania Stephanie, zarzekając się, że nie wyjdzie dopóki nie dokończy pewnej ważnej sprawy. W dodatku wypija całą kawę.

Stephanie nie ma szczęścia do nowych samochodów. Zostają ukradzione, wybuchają, ktoś podkłada bombę i na koniec zwykle Plum wraca do starego, dobrego Crown Victoria, który podarował jej ojciec. Matka Stephanie nie rozumie wyboru zawodu córki. Co gorsza, Stephanie jest kilka lat po rozwodzie i nadal nikogo nie ma. Nie wygląda to dobrze w małym miasteczku, matka postanawia więc wziąć sprawy w swoje ręce i zaprasza do domu na obiadki, potencjalnych kandydatów. Najbarwniejszą postacią jest babcia Mazur. Babcia nosi męską bieliznę (jest przecież ciepła), farbuje włosy na kolorowo i namiętnie gra w bingo. Ku zdumieniu Stephanie, nie narzeka też na brak adoratorów. Poza tym uwielbia udzielać się towarzysko, a jej ulubionymi imprezami są...pogrzeby.

Stephanie, po przykrych doświadczenia z poprzedniego małżeństwa, stara się nie angażować emocjonalnie. Jest to jednak bardzo trudne przy takich mężczyznach jak Joe Morelli i Ranger. Joe - policjant i pierwszy partner Stephanie, atrakcyjny, inteligentny i w dodatku wspaniały kochanek. Tylko czy takiemu mężczyźnie można ufać? Ranger wyszkolił Stephanie i jest świetny w swoim fachu. Zawsze ubiera się na czarno, jeździ tylko najdroższymi samochodami (oczywiście w kolorze czarnym). Wszyscy zastanawiają się skąd ma tyle pieniędzy. Samą Stephanie trzyma na dystans. To bardzo tajemniczy gość. Czy dodałam, że jest przystojny jak "młody bóg"? Zaiste, trudny wybór stoi przed Stephanie.

Janet Evanovich, autorka przygód Stephanie, napisała do tej pory 16 tomów z głównej serii i jeszcze 6 dodatkowych dotyczących historii pomiędzy kolejnymi tomami. Polecam ten cykl przede wszystkim dlatego, że jest naprawdę zabawny. To dobre, lekkie książki na wieczór albo na plażę. W Polsce ukazało się tylko siedem pierwszych części. Kiedyś natrafiłam na jedną z nich w bibliotece i przyznam się szczerze, że porzuciłam książkę po kilkunastu stronach. Nie wiem, czy to wina tłumaczenia, a może byłam zbyt niecierpliwa i nie dałam tamtej książce szansy. W każdym razie, polecałabym jednak oryginał.

czwartek, 6 maja 2010

Dziewczynka w czerwonych bucikach


Czy zakochaliście się kiedyś w książce? Nie mam tu na myśli treści, ale książkę jak piękny przedmiot. Zapach, dotyk, jakość papieru - to wszystko ważne elementy, które zachęcają do czytania, albo odwrotnie. W mojej domowej bibliotece mam amerykańskie wydanie "Through the Looking-Glass, and What Alice Found There" z 1945 roku. Ten elegancki tomik jest dla mnie cenny po pierwsze dlatego, że osoba, która mi go podarował już nie żyje. Po drugie, samo patrzenie na ten konkretny tomik, stojący dumnie na półce sprawia mi przyjemność. Kto nie lubi pięknych rzeczy? Tak sobie myślę, co czuja posiadacze naprawdę cennych wydań? Idąc tym tropem, postanowiłam trochę poszperać i znaleźć najcenniejszą edycję książki dla dzieci wydaną w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście wybrałam "Czarnoksiężnika z Krainy Oz".

Pierwsze wydanie "The Wonderful Wizard of Oz" ukazało się w 1900 albo w 1899r. Wydawca, nie umieścił w książce daty publikacji i stąd zamieszanie związane z datowaniem. Data nie pojawiła się także w drugim wydaniu, bardzo podobnym do pierwszego. Dlatego też bibliofile są w stanie odróżnić oba wydania dzięki szczegółom: błędom drukarskim, niewielkim różnicom w ilustracjach, kształcie reklamy wydawniczej na wewnętrznej stronie okładki. Zwróćcie uwagę na te dwie kropki na księżycu, w drugim wydaniu już ich nie ma. To jeden z elementów różnicujących obie edycje. Dodatkowo istnieją dwa rodzaje okładek, a dokładnie dwa różne sposoby znakowania grzbietu tego samego wydania typ B i typ C. Ten pierwszy mniej spotykany, a więc i cenniejszy. Dobrze, teraz może przejdźmy do rzeczy, czyli do ceny. W 1900r. książka kosztowała $1,5. Współcześnie, na aukcji w Ebay wydanie The Wonderful... można kupić już za 6o tysięcy dolarów. Nic to jednak w porównaniu do bucików Dorotki.




W 1939 nakręcono pierwszy kolorowy film o Dorotce w Krainie Oz. Wprawdzie bohaterka książki nosiła srebrne pantofelki, ale twórcy filmowi zdecydowali się na czerwone. Widać czerwień bardziej działała na wyobraźnię. W trakcie filmu zużyto kilkanaście par butów, do naszych czasów dotrwało pięć par. Wiadomo, gdzie znajdują się cztery z nich. Ostatnią skradziono i bardzo dobrze ukryto. O jakich pieniądzach mówimy w tym wypadku? Ostatnia aukcja na której wystawiono parę bordowych bucików miała miejsce w 2000r. Zostały sprzedane za...$666,000. Ponoć jest to najbardziej pożądany przedmiot przez amerykańskich fanów filmu i fetyszystów.

 Na zakończenie buciki Dorotki (ze Smithsonian Institution).




czwartek, 25 marca 2010

"I never drink...wine".


Kiedy zmarł, latem 1956r. żona i syn postanowili, że pochowają go w pelerynie hrabiego Drakuli, ponoć życzyłby sobie tego.
Bela Lugosi a właściwie Béla Ferenc Dezső Blaskó urodził się w Transylwani w 1882r., niedaleko od miejsca gdzie w otoczeniu gór znajdował się dom Vlada Palownika. Jako dziecko uwielbiał grywać w teatrzykach szkolnych, ku rozczarowaniu swojego ojca, który marzył o innej karierze dla swojego syna. W wieku 12 lat opuścił dom i rozpoczął swoją aktorską wędrówkę. Zanim wyjechał z Austro-Węgier po rewolucji 1919 był już znanym aktorem teatralnym. Postanowił dostać się do Stanów Zjednoczonych. W tym celu zaciągnął się jako członek załogi kupieckiego statku. Najpierw próbował dostać się do kraju nielegalnie. W Muzeum New York City znajduję się 30-minutowe nagranie tej nieudanej akcji, a potem już legalnie przez Ellis Island. Lugosi nie znał języka angielskiego, nie przeszkodziło mu to jednak w zapamiętaniu swojej pierwszej roli w sztuce "The Red Poppy", którą zyskał uznanie krytyki. W 1927r. na deski Brodwayu weszła inna sztuka w której Lugosi zagrał tytułową rolę. Rolę, która przyniosła mu sławę.

Wampiry są nieśmiertelne, chyba, że wbijemy im drewniany kołek w serce. Rozsypują się w proch pod wpływem światła, uciekają na widok czosnku i krucyfiksu. Nie widać ich odbicia w lustrze, w nocy zmieniają się w nietoperze albo wilki, piją ludzką krew a ich ofiary również zmieniają się w wampiry. Gdzie mieszka wampir? W ponurym zamczysku, gdzie rzadko dochodzi słońce. Jeżeli musi wyjechać, zawsze zabiera ze sobą podróżna trumnę. Mówi powoli dostojnie, ważąc każde słowo. Nie zastanawialiście się nigdy skąd mamy akurat taki, a nie inny wizerunek? Zawdzięczamy to wszystko właśnie sztuce
Dracula, wystawionej po raz pierwszy w 1927r., a potem zekranizowanej przesz Universal Pictures w 1931r. Bela Lugosi zagrał swoją rolę tak doskonale, że do tej pory kiedy wyobrażamy sobie hrabiego Draculę widzimy postać taką, jaką stworzył ją on - przystojniak w czarnej pelerynie, którą otula zagubioną w lesie niewiastę. Kiedy wpada w gniew, jego peleryna furkocze jak skrzydła upiora. Podstępnie skrada się do szyi ofiary, zwykle pięknej i ponętnej. To wszystko Bela Lugosi, i jego wkład w wizerunek postaci, tak dobrze rozpoznawanej w pop kulturze.



Bela Lugusi zagrał wampira jeszcze kilkukrotnie, ale oprócz tego powierzano mu role szalonych naukowców, Igora, Frankensztajna, Rasputina, Wilkołaka, Zombi. Lugosi został czołowym "potworem" filmów grozy. Filmy tego typu kręcono wtedy bardzo szybko, czasami nawet nie zmieniano scenografii. Tą samą scenografię potrafiono wykorzystać w kilku filmach, dopóki całkiem się nie rozpadła. Inny aktor filmowy - Borys Kalroff podobno wracał w charakteryzacji Frankensztajna do domu. Nie było czasu na sześciogodzinny codzienny makijaż.

Lugosi zagrał w ponad stu filmach. Przepracowany, uzależnił się od morfiny. Pod koniec życia poddał się leczeniu, ale potrzebował na to dużo pieniędzy. Przyjmował więc kolejne role filmowe. Jego losem zainteresował się ponoć Frank Sinatra. Odwiedził go w szpitalu i wspomógł finansowo. Bela Lugoci zmarł na atak serca w 1956r. Zostały filmy, na które chętnie chodziły tłumy ludzi, żeby zapomnieć o Wielkiej Depresji, wojnie i codziennych bolączkach.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...